Problem parkowania dotyczy każdego większego miasta. Dotyczy niemalże wszystkich, a na pewno kierowców i użytkowników chodników. Ja, jako obywatel należący do tej drugiej kategorii, mam kilka uwag do przekazania, szczególnie kierowcom.
Wielu z was, drodzy zmotoryzowani, popisuje się niesamowitym brakiem wyobraźni, a nawet zwykłej ludzkiej empatii. Mimo wyraźnie wyznaczonych – nie tylko znakami ale i przepisami – miejsc w których można zostawić samochód, parkujecie delikatnie mówiąc ‘gdzie popadnie’. Nie raz nikomu to nie przeszkadza. Samochód zaparkowany na środku małego ronda, czy na wysepce na skrzyżowaniu to raczej ciekawostka niż coś denerwującego, ale takie sytuacje to rzadkość.
Po pierwsze i najważniejsze, nie zwracacie kompletnie uwagi na pieszych. Przepisowe półtora metra które powinniście zostawić, bardzo często zmienia się w kilkanaście, a przy dozie dobroczynności, kilkadziesiąt centymetrów. O ile młodemu sprawnemu człowiekowi to nie przeszkadza, ot najwyżej stuknie w auto, przetrze lakier twardym materiałem spodni, to są tacy, dla których dalsze poruszanie się chodnikiem dzięki takiemu postojowi staje się niemożliwe. Mowa po pierwsze o osobach starszych, ktorych mobilność jest mocno ograniczona. Po drugie, co mnie bezpośrednio dotyczy, osoby na i osoby z wózkami. Przejechanie dziecięcym wózkiem ulicą na przyklad Pawłowa, graniczy z cudem. Podobnie w okolicach urzędu miejskiego na zapolskiej. O ile chodniki są tam wolne, to przejście na drugą stronę ulicy nie raz bywa naprawdę utrudnione.
O ile ja, oaza spokoju, poklnę pod nosem, cofnę się z wózkiem i znajdę inną drogę. Moja małżonka może jeszcze kopnie takiego delikwenta (a raczej jego auto) i też znajdzie inną drogę. Ale są tacy, którzy bez mrugnięcia okiem porysują lakier, skopią maskę, dokonają aktów wandalizmu, ktorym większość z pieszych tylko przyklaśnie.
Czy musi się tak dziać? Chyba da się z tym walczyć, ale własnie, trzeba walczyć. Tymczasem służby odpowiedzialne z urzędu za tą walkę nie robią praktycznie nic w tym temacie. Można walczyć obywatelsko, powstają blogi i strony na ktorych dowiemy się, jak mając zdjęcie źle zaparkowanego samochodu, zgłosić go do Straży Miejskiej celem ukarania grzywną. Straż miejska na takie zgłoszenia reagować musi, więc może to być metoda skuteczna, ale musi się stać powszechną.
Druga strona medalu oczywiście istnieje. Miejsc do parkowania jest bardzo mało. Pracodawcy nie dbają o to, żeby zapewnić miejsca swoim pracownikom, ani o to, żeby promować carpooling. I tak co rano podjeżdża pod firmę kilkanaście aut, a w każdym jeden pasażer będący jednocześnie kierowcą. A po co, przecież można inaczej, można się zorganizować i jeździć pełnym autem. I łatwiej zaparkować i mniej to kosztuje. Ale przecież łatwiej nie kombinować, łatwiej o tym nie myśleć, łatwiej po prostu stanąć tam gdzie się stoi.
11.03.2010
11:24